1 listopada 2013

Historie rodzinne

W nawiązaniu do posta Śpieszmy się mam do Was pytanie. Czy znacie historie życia Waszych dziadków, pradziadków? A jeżeli tak to na ile wpływa ona na Wasze własne życie? I czy odczuwacie taki wpływ?

Ja znam, ale tylko częściowo. Dziadek, który zmarł nie chciał opowiedzieć nam swojego dzieciństwa i pogmatwanej historii swojej rodziny. Myślę, że była to dla niego zbyt wielka trauma i poniekąd go rozumiem. Najprawdopodobniej sprawa dotyczy przeżyć wojennych, choć może nie tylko, nie wiem. Mój dziadek gdy wybuchła wojna miał dokładnie 10 lat... Tyle wiem. Babcia po śmierci dziadka przebąkuje coś, że opowie nam kiedyś jego dzieciństwo. Bardzo tego pragnę, gdyż myślę, że warto poznać tę historię niezależnie od tego jak trudna była.
(Moi dziadkowie byli specyficzną parą, z pewnością łączyła ich wielka miłość. Choć jak to w życiu. Bywało różnie, bywały kryzysy. Kiedyś opowiadali, że gdy urodził się mój tato nie mieli jeszcze ślubu. Z racji tego, że mieszkali na wsi w końcu ksiądz "kazał" im zalegalizować związek ;-) Moi dziadkowie żyli na kocią łapę! I do tego mieli dziecko! ;P Choć byli katolikami dla nich nie było to jakoś ważne, po prostu się kochali i ten ksiądz z pewnością to wiedział i ten ślub to była tylko taka formalność, taka kropka nad i. Lubię takich niepokornych ludzi ;-) Takich zadziornych, ale z kręgosłupem moralnym.)

Z kolei babcia męża pomimo niełatwego życia, dużo nam już opowiedziała o sobie, o swoim życiu. Również o przeżyciach z czasów wojny. I czasem jak sobie uświadomię, że moi rodzice czy rodzice męża urodzili się kilka lub kilkanaście lat po wojnie to ciarki mnie przechodzą. A czasy powojenne to nie były łatwe czasy. Nic nie było czarno-białe. Abstrahując od tego, że prawie nic nie było :-o


Pochodzimy od naszych przodków, ich historie są poniekąd naszymi historiami.

P.S. Z wyglądu jestem podobna to tej kobiety siedzącej obok wózka, a do niej podobny jest mój tato. A mój tata znajduje się w tym wózku :-))

19 komentarzy:

  1. Moja babcia miala rowniez 10 lat gdy wybuchla wojna. Znam dobrze tylko jej historie zycia, glownie dlatego, ze duzo pytalam, duzo rozmawialsmy.Babcia odeszla, gdy mialam 19 lat. Czuje sie bardzo emocjonalnie z nia zwiazana i niezaprzeczalnie jej historia ma wplyw na moje zycie.Czesto patrze na niektore rzeczy, przez pryzmat tamtych czasow i latwiej mi wtedy podjac decyzje, bo wiem, ze mam wybor, ktorego ona nie miala, a i tak dawala sobie swietnie rade w zyciu. Zaluje, ze nie mam takich zdjec przodkow, jakie tu zamiescilas. Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych zdjęć niewiele jest - ale zawsze coś :-) Im jestem starsza tym bardziej doceniam takie rzeczy. Mój dziadek zmarł teraz w marcu - nie ma go z nami tu na ziemi. Takie są fakty. Jednak poznanie jego historii przybliży mnie do niego, do jego życia. Jego cząstka nadal będzie żyła we mnie :-)

      Usuń
  2. u mnie w domu rodzinnym bardzo dużo mówiło się o czasach po wojnie. Babcia z którą byłam bardzo blisko(Dziadek zmarł zanim się urodziłam) wszystko nam opowiadała. Nie raz uciekała przed Niemcami i nie raz udawało jej się cudem uniknąć śmierci. Te historie pamiętam bardzo dokładnie. Druga Babcia mniej opowiadała ale za to Dziadek dużo. Dziadek w ogóle był niesamowity bo uciekł z obozu w Niemczech i przyszedł do domu do Polski na piechote tzn jechał rowerem na początku ale potem mu ukradli rower więc resztę drogi szedł pieszo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jakoś niewiele mówiło się o wojnie, jakieś szczątkowe informacje. Jak pisałam najwięcej chyba opowiedziała nam babcia męża :-)
      Dla Dziadka podziw :-) Przeczytaj poniżej historię Jagody - bardzo podobna do Twojej.

      Usuń
  3. ja swoich dziadkow praktycznie nie znam wiec wiekszosc historii z nimi zwiazanych znam tylko z opowiesci i nie ukrywam ze nie czuje sie zbytnio z nimi zwiazana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie takie historie bardzo ciekawią :-)

      Usuń
  4. Piekny post na te szczególne dni, rzeczywiście spotkania rodzinne 1 listopada sprzyjają poznawaniu takich historii, ja chyba wiem sporo o babciach i dziadkach,którzy juz odeszli, kiedys opowiadało się dzieciom o wojnie, a ja z kuzynem chłonęlismy jak gąbki. Teraz gdy oglądam kolejna serię Czasu honoru, za każdym razem myślę o bracie babci rozstrzelanym przez NKWD w lesie do którego zawsze jeżdzimy 1.11
    Zadziorni i z kregosłupem moralnym - swietne okreslenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kaffiarko :-) Cieszę się, że się odezwałaś :-)
      U mnie właśnie z tym opowiadaniem różnie bywało. Szło się dalej, nie oglądało się w przeszłość. Może też dlatego, że większość rodziny jakoś specjalnie nie ucierpiała podczas wojny. Najprawdopodobniej tylko Dziadek ze strony taty.
      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  5. Uwielbiam stare zdjęcia i historie z nimi związane. Babcia miała 18 lat, gdy wybuchła wojna, dużo opowiadała o tym jak Niemcy toczyli walki z partyzantami w lesie, w którym teraz ja chodzę na spacer z psem. O tym, jak nie raz udało jej się uniknąć śmierci... straszne to czasy były. Dziadek mój z kolei, jako dobry stolarz - został odesłany na roboty do Niemiec. Do dziś zachowały się kartki, jakie jego rodzina pisała do niego. Dziadek po skończonej wojnie - na piechotę wracał do domu. Po drodze, pomagali gasić płonącą bibliotekę - za co pozwolono im zabrać na drogę jakąś książkę. Mam ją do dziś....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja babcia wchodziła właśnie w dorosłość. A tu wojna :-( Historia Dziadka niesamowita. Te kartki i ta książka to wspaniała pamiątka :-)

      Usuń
  6. A mi się bardzo podobała historyjka mojej Babci (już świętej pamięci niestety), jak w czasie wojny, zimą szła gdzieś z moim tatą-niemowlakiem ciągnąc go ze sobą na sankach przez las. W pewnym momencie się zorientowała, że go tam nie ma! Wpadła w panikę, zawróciła i znalazła go kilkaset metrów wcześniej leżącego w śniegu. Nie płakał, tylko patrzył się w niebo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dla taty-niemowlaka nic się nie zmieniło ;-)

      Usuń
  7. moje babcie a dużo nie opowiadały, chyba za ciężkie to były dla nich przeżycia... jednego dziadka (ze strony taty) nie miałam możliwości poznać, zmarł jak miałam chyba 3 latka, więc nie pamiętam... drugi dziadek (od str mamy) często wspominał czasy wojenne, choć bardziej pod względem psychicznym.. pamiętam najbardziej jak mówił "a Fryc mnie do pieca na siłę, popalił, a ja mu uciekłem" i wiele właśnie tego typu opowieści, więc dziadek wielokrotnie uciekł przed śmiercią... podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy przeżyli i potrafili dalej funkcjonować ... my tak wiele narzekamy na swoje życie, a wracając do wspomnień naszych dziadków mamy prawie usłane różami... piękny artykuł i pamięć o dziadkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za Twoją historię :-) O tak, żyjemy w miarę bezpiecznych czasach.

      Usuń
    2. nie powiem, że jest bezpiecznie, ponieważ nie jest... ale jest o wiele lepiej niż za czasów wojny i czasów powojennych...

      Usuń
    3. Dlatego napisałam w miarę bezpiecznych. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.

      Usuń

Dziękuję :-)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails