Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolny czas mamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolny czas mamy. Pokaż wszystkie posty

4 stycznia 2015

Świąteczny mix

Święta spędziliśmy w miłej rodzinnej atmosferze :-) Kacper i Oskar szaleli z kuzynką i kuzynem, także tą dwójkę miałam prawie z głowy :-P Za to Najmłodszy nasz skarb najczęściej przebywał z rodzicami, goniąc babci pieska, zamęczając go głaskaniem i dawaniem mu jedzenia. Pies ewidentnie miał go czasem dość, co nawet nieraz okazał lekkim warknięciem i ucieczką gdzie pieprz rośnie ;-) U babci Wiktorek jakoś zupełnie zgubił swój rytm dnia i chodził spać koło 24.00 codziennie, tylko w ostatni dzień przed wyjazdem padł o 19.00 i pozwolił nam pospać do 9.00 rano - a więc nadrobiliśmy z nawiązką :-)
W Wigilię mieliśmy iście wiosenną pogodę, za to w drugi dzień Świąt spadł śnieg i chłopakom udało się nawet ulepić małego bałwanka :-) Kacperek bardzo tęsknił za śniegiem i bardzo go wypatrywał, jego radość gdy zobaczył śnieg za oknem bezcenna :-)
Matce jakimś cudem udało się przeczytać dwie książki z biblioteczki babci :-) Trzecią zabrałam już do domu i czytam powoli, bardzo powoli... ;-) Co sześć osób do zajęcia się 3 dzieci (+ dwójką siostry męża) to nie jedna (bądź dwie) :-o

24 grudnia 2014

Wesołych Świąt :-)

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Świątecznego czasu z najbliższymi wypełnionego ciepłem i miłością. Czasu na refleksję i pobycie "tu i teraz" :-)

Jasełka u Najstarszego syna :-)

13 maja 2014

Instagramowa Majówka :-))

Na Majówkę postanowiliśmy wyjechać do dziadków, z którymi dzieci nie widziały się od świąt Bożego Narodzenia. Z racji tego, że zapowiadała się fajna pogoda nastawiłam się na fajny fotograficzny weekend z dziećmi. Zdjęć jakoś ostatnio robię mało i bardzo mi tego brakuje, dlatego tak cieszyłam się na te majówkowe zdjęcia. A tu klops! Mąż zapomniał wziąść aparatu gdy ostatni raz wracał do mieszkania aby sprawdzić czy wszystko zostawiliśmy powyłączane. Byłam okropnie na niego zła, ale cóż czasu nie da się cofnąć. Ale mam nauczkę, że aparat fotograficzny muszę brać sama. Zawsze! :-)

Dodatkowo weekend przedłużyłam sobie z dziećmi o tydzień dlatego tym bardziej mi żal, że tego aparatu nie miałam :-( No ale cóż koniec użalania, tymczasem pozwólcie, że przedstawię Wam naszą instagramową Majówkę.


Matce udało się wyrwać trochę czasu dla siebie :-) Z racji tego, że nie miałam przez półtora tygodnia laptopa miałam sporo czasu na wieczorne czytanie. Ten internet i laptop to jednak pożeracze czasu ;-) Podczas pobytu udało mi się przeczytać Marzycielkę z Ostendy (bez rewelacji) i zaczęłam Danutę Wałęsę (ilość powtórzeń w tej książce tych samych myśli jest zatrważająca ;-), ale generalnie książkę w miarę dobrze się czyta i ciekawie jest spojrzeć na tamte czasy z perspektywy tej kobiety. Książka przyjechała ze mną do Warszawy i myślę, że niebawem ją skończę :-)
Zdjęcie balerinek powstało w ostatniej chwili na "Balerinkową akcję" u Schocolli :-)




Lubię robić zdjęcia kwiatom, przyrodzie, dlatego sporo takich zdjęć się nazbierało :-) Mama a babcia chłopców posadziła w tym roku bzy, magnolie, azalie, konwalie. Zapach bzów i konwalii jest obłędny :-)



Pod koniec pobytu Kacperek miał niemiły wypadek. Spadł z drabinki i porządnie stłukł sobie łokieć. Oczywiście od razu pojechaliśmy na pogotowie, ale na szczęście nic sobie  nie złamał ani nie zwichnął, skończyło się na szynie gipsowej. Szynę ściągnęliśmy po 3 dniach, ale nadal rekonwalescencja trwa. Łokieć nadal bardzo go boli choć już samą dłonią coraz więcej robi, bawi się, zaczyna sobie pomagać chorą ręką w ubieraniu. Jesteśmy dobrej myśli :-)

Czy Wasi rodzice, a dziadkowie Waszych dzieci też tak bardzo przeżywają gdy ich wnukom coś się przydarzy? Bo u mnie nawet dochodzi do obwiniania mnie jako rodzica (choć sama mam sobie za złe, że na dwie minuty spuściłam go z oczu). Chyba że dziadkowie już zapomnieli jak to było z ich własnymi dziećmi, bo ja dziękuję Bogu, że nic więcej się nie stało i w zasadzie cieszę się, że tylko tyle. Przywykłam już do tego, że wypadki chodzą po dzieciach ;-)

I jeszcze jedną taką refleksję mam: mianowicie zaprzeczanie przez dorosłych  temu co mówi dziecko. Gdy mówi, że go boli ręka przy zakładaniu szyny i płacze, to lekarz mówi, że przecież nic go nie boli. To samo babcia Kacperka gdy chciała mu posmarować łokieć maścią, a on mówi, że go boli zaprzecza temu, że przecież aż tak go nie może boleć. A jednak dziecko boli i ja w takich przypadkach to szanuję, a poza tym znam swoje dziecko. Przecież każdy może mieć inną wrażliwość na ból - dla mnie to oczywiste. Ale może dlatego, że mój syn ma nadwrażliwość dotykową i ja żyję z tą jego wrażliwością już prawie 6 lat i rozumiem to bardzo dobrze.
A tak na marginesie to gadałam wczoraj ze znajomą, która miała podobny uraz łokcia i mówiła mi, że ból jest niesamowity. Kropka.

7 grudnia 2012

Moje przedpołudnie

Chłopcy w przedszkolu, a Matka relaksowała się i miło spędzała przedpołudnie. Rozpoczęło się od drugiego śniadania w postaci rogalika z masłem i miodem, a do tego kawka z mlekiem i cynamonem :-)


Razem z małym reniferkiem z oklapniętym lekko porożem ;-) Matka podziwiała też zimowe widoki za oknem :-)


I  zza okna balkonowego :-)


I za drugim oknem :-))



Poza tym Matka robiła plany na weekend :-) A w planach: wycieczka z chłopakami do Centrum w celu podziwiania pięknie ozdobionego miasta, przygotowanie ozdób świątecznych na Kiermasz, upieczenie i ozdobienie pierniczków świątecznych :-) Powoli przygotowujemy się też do przyjęcia nowego członka naszej rodziny, jest już rozłożone łóżeczko, czeka jeszcze fotelik samochodowy do przygotowania i zakupienie kilku rzeczy - tutaj zbawienna jest możliwość robienia zakupów przez internet :-))
Ale Matka nie spina się ;-)) Już trochę ciężej jej z brzuszkiem, musi więcej odpoczywać w pozycji leżącej dlatego co uda się zrobić to się uda, a co się nie uda to trudno ;-)

Miłego śnieżnego weekendu !!!
Macie już plany na weekend?

26 listopada 2012

Kinowe wpadki ;-)

Coś nie miałam ostatnio szczęścia do filmów oglądanych w kinach. Dość, że rzadko mam okazje wychodzić do kina to jeszcze filmy wybieram nie takie ;-) Z mężem wybraliśmy się na Skyfall, ale film okazał się dla nas wielką klapą, prawie zasnęliśmy w fotelach ;-) Natomiast piosenka przewodnia z tego filmu, gdy słyszę ją w radiu doprowadza mnie do szału ;-))
Następnym niewypałem był film, na który wybrałam się z przyjaciółką, mianowicie Atlas Chmur. Jedyną dobrą rzeczą w tym filmie była charakteryzacja, bo niestety bardzo dobra obsada aktorska filmu nie uratowała :-(
Choć nie przepadam za filmami sensacyjnymi czy science fiction, sama nie wiem czemu takie właśnie wybrałam, bo to ja byłam głównym prowodyrem wyboru filmów ;-) Chciałam się po prostu rozerwać, ale jakoś do końca nie wyszło... Oj długo nie pójdę na podobny film ;-)) Po prostu nie nadaję się na takie filmy. Nawet na Władcy Pierścieni zasypiałam i z utęsknieniem czekałam na moment wyjścia z kina ;-))

No ale nic, daję sobie kolejną szansę, jestem właśnie w trakcie wybierania filmów z repertuaru 8. Festiwalu Filmów Świata. Póki co dokonałam takich wyborów, co będzie się okaże :-))) Może coś doradzicie, widziałyście/widzieliście któryś z tych filmów:

"Dziewczynka w trampkach"

Źródło: fimyswiata.pl


"Zamach"

Źródło: filmyswiata.pl

"Cena wody" 
Źródło: filmweb.pl

"Urodzony przestępca"

Źródło: filmweb.pl

P.S. A w najbliższy weekend planuję wybrać się z rodziną na "Renifer Niko ratuje brata" i myślę, że to zdecydowanie będzie dobry wybór :-)))

17 października 2012

Filcok :-)

Dzisiaj będzie trochę małej, a nawet bardzo małej prywaty ;-))
Chciałabym pokazać Wam ciekawe przedmioty, które robi moja przyjaciółka z filcu. To dopiero jej początki, ale jak na początki myślę, że całkiem nieźle to wszystko wygląda. Z pewnością ma talent i myślę, że odziedziczyła go po swojej mamie :-) W liceum chodziła w bardzo oryginalnych swetrach, czapkach, szalikach, kamizelkach wydzierganych przez jej mamę na drutach bądź szydełku :-) Nikt takich nie miał ;-)

Oto Madako i jej blog Filcok. A to jedna z jej prac, którą dostałam od niej w prezencie :-) Broszka :-)



Madako również jest żoną i matką jak ja tylko dodatkowo chodzi do pracy. Podziwiam ją za godzenie tych wszystkich spraw i za to, że potrafi jeszcze znaleźć czas na pasję :-)

I jeszcze piosenka, która bardzo wpadła mi ostatnio w ucho. Podoba mi się aksamitny głos tej Pani :-)

11 października 2012

Sierpniowe "Z", kalendarz, ołówek i piosenka ;-)

Jestem uzależniona od czytania "Z":-) Bardzo dużo pozytywnych rzeczy wniosło do mojego życia sierpniowe "Z", niektóre artykuły są nadal żywe w mojej pamięci, wciąż wracam do nich myślami. Wiele artykułów dało mi odpowiedzi na pewne nurtujące mnie od dawna pytania :-)


Z aktualnego numeru "Z" najbardziej do gustu przypadł mi kalendarz :-) Podoba mi się w nim dosłownie wszystko. Od okładki, po papier, wielkość i objętość :-) Z pewnością znajdzie stałe miejsce w mojej torebce i z pewnością zapiszę w nim PESELE moich dzieci ;-) Bo przekonałam się już kilka razy, że nie znam dnia ani godziny kiedy takie dane będą bardzo, ale to bardzo potrzebne ;-) Wcześniej miałam je pozapisywane w różnych miejscach i to był błąd :-o


Ważne daty, dane, notatki, myśli zapisuję w różnych miejscach: w komputerze, na zwykłej kartce papieru, częściowo też w komórce :-o Czasem rodzi się z tego niezły chaos ;-) 
Jedno jest w miarę uporządkowane: terminy wizyt u lekarza zapisuję w komputerowym kalendarzu, a moje różne "złote myśli" ołówkiem w notesie :-) Ale czas chyba wszystko uporządkować i przerzucić się na papierowy kalendarz :-)

Lubię ołówki :-))

Gdzie robicie notatki, zapisujecie ważne daty, myśli?

W kalendarzu?


Czy w komórce?


Czy w komputerze?


I jeszcze piosenka która zawsze poprawia mi humor :-) Bardzo podoba mi się jej energia :-)

22 lutego 2012

Taki dzień....

Wczoraj był taki wieczór, który najlepiej było spędzić w ciepłym mieszkanku, pod kołdrą, z książką lub gazetą oraz z czymś pysznym i ciepłym do jedzenia i picia :-)) I tak właśnie zrobiłam :-))
Choć oczywiście najpiękniej byłoby spędzić tak cały wczorajszy dzień ;P


W moim mieście zimny, przeszywający wiatr, zamiast śniegu lód... brrr.... Ja zaliczyłam poślizg zakończony fikuśnym piruetem, a Starszy synek klasyczną wywrotkę :-o Uchował się tylko Młodszy synek, pchany mozolnie przez mamę w wózku przez zamiecie i zawieje ;-))

A oto pozycja z jogi "pies z głową w dół" często wykonywana przez Oskarka :-) Zupełnie spontanicznie i w każdych okolicznościach ;-))


P.S.1. Za to dzisiaj zupełne przeciwieństwo pogodowe dnia wczorajszego. Wciąż siąpiący deszcz, roztopy i zdecydowanie cieplej. Wygrzebałam się jakoś z Młodszym synkiem na .... Uwaga! Przejażdżkę rowerową :-))) Synek uparł się, że chce pojeździć na swoim rowerku biegowym. Na początku mu to odradzałam, ale w końcu pomyślałam, że chłopak może poczuł wiosnę ;-))

P.S.2. Muszę dziś zrobić coś ważnego, odkładam to i odkładam. Ale basta, dziś muszę to zrobić choćbym miała siedzieć do późnych godzin nocnych :-o Trzymajcie kciuki :-))

17 lutego 2012

Samotna, skromna kolacja ;-)

Dzieci śpią. Zasnęły ok. 21.30. Męża nie ma w domu. Niby dużo czasu zostało jeszcze dla siebie do 24.00, ale jakoś ten czas przecieka przez palce. To pranie trzeba powiesić, to zmywarkę nastawić, to zrobić porządki w kuchni :-o Oj przypomniałam sobie, że trzeba coś zjeść na kolację :-)


Przypiekane ziemniaki z kubkiem zimnego kefiru - to jest to :-)))
I tak nastała 23.00, jeszcze godzinka - tylko jak ją wykorzystać hm....

Wiele planów na weekend, ale czy się zrealizują to się okaże :-o
Z energią u mnie słabo :-(

Bardzo energetycznego weekendu Wam życzę zatem i sobie też :P

14 lutego 2012

Walentynkowo :-)

Zupełnie nie wiem jak będziemy dziś świętować naszą miłość :-) Nie mamy konkretnych planów. Najprawdopodobniej spędzimy wieczór zajadając "serduszkowe" czekoladki i sącząc portugalskie wino :-) Może włączymy sobie jakiś ciekawy, ale lekki i przyjemny film :-) Może coś doradzicie?



Dalajlama zapytany o to, co najbardziej go zadziwia, odpowiedział: " Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc."

Ten tekst Dalajlamy krążył jakiś czas temu w sieci. Wtedy nie udało mi się go doczytać, bądź zrozumieć do końca. Ale, bodajże przedwczoraj przeczytałam go w jakimś czasopiśmie doznając olśnienia i pełnego zrozumienia o co chodzi w życiu :-)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails